W strugach Deszczu

I oto jest, w pełnym blasku swojej mocy, staje naprzeciwko mnie, swoje oczy przymyka, moje szeroko otwiera.
Dzień rozgrzeszył noc, z resztek wyrzutów stworzył mozaikę bezczelności.
Wściekły napór łez w ścianę sumienia uderza i wreszcie wiem po co przyszła…
Boi się podejśc bliżej lub to ja robię krok wstecz- trudno ocenic które to z nas poruszyło się
W powietrzu rozpływa się czas i moglibyśmy wpatrywać się tak w siebie gdyby nie jej oczekiwania zastygające powoli na samym szczysie mojego temperamentu.
To spowalnia działanie czystej euforii w naszym marszu ku sobie.
Ona czeka na ofiarę złożoną na ołtażu obietnic…on swobodnie delektuje się jej zniecierpliwieniem znikając powoli.
To co ulotne powoli nabiera kształtu, czułość podrażniona przez obcą formę wymiotuje przez pół nocy, rano znieczula się skutecznie by nocą znów odchorować jej obecność.
I jest moment w którym przychodzi żal, gospodażem on czuje się w każdym z nas.
Ona, ja, czułość, czułości wyparcie – wszyscy razem w jednym miejscu, trzymamy się za ręce, fotografowani przez gwiazdy upadlamy się odpychając wstyd…

NIOBE 09.2008


1 Komentarz

  1. cóż…piękne
    “ołtaż obietnic”- niesamowite słowa


Masz ochotę na komentarz ?

dodane: 20-09-2008 ... przez: niobe ... jako myśli nieuczesane ...