Taktycznie ustawiony zamiar zmiany mentalnej
Brutalnie potrzebuje jakiegos rodzaju uczucia , ktore wzniesie poza zwykly harmonogram
czlowieka - narodzin i smierci - cos co terazniejszosc zwie doczesnym zywotem w rytmie fanfar i werblow. Brakuje szczescia. Brakuje milosci. Zastosowanie do energi wewnetrznej na nic. Totalna pustka energetyczna, eletrownia jadrowa ktora dziala tylko na stronach propagandowych pism dla tlumu. Raczej dzialalmy, ale napedza nas maly piecyk na stoku gory niczyjej, na wegiel … brunatny dodajmy.
Pisanie to niebywala sztuka koncentracji. Jezu, przeraza mnie samo siedzenie i zapisywanie slow. Jaka kajdanowa statycznosc! Probuje z muzyka. Wlaczam zwykle cos depresyjnego zeby doskonalic swoj klimat , zgnily i oblesny, jak plyty nagrobkow oblane woskiem swiec.
Odstawiam sie od jakis zwartych koncepcji w pisaniu. Nie mam na tyle jasnego umyslu aby obejmowac na raz watek, akcje i czas, a miejsce zawsze jest jakies za mgla. Podziwiam Henrego Millera za dosadnosc. Guru skory i wymocin. Nikt nie opisze w lepszy sposob seksualnosci, odczuc ulicy , nastroju gdy czlowiekowi brakuje na chleb. Boze! Teraz ludzie bloguja. Pisza o sobie , kazdy dzien zapisany w bibliotece wirtualnej. Kiedys jeden krach systemow zwanych sprawi totalna pustke w zyciu poszukiwaczy prawdy w internrcie. Internet nie istnieje! Naglowki prasowe powiedza. Zostana tylko ksiazki i notatki , czytane z zapartym dechem nachylona postura przy blasku swiecy, stojaca na tym debowym stole z biala haftowana serwetka lezaca na srodku…Mam prawo stawiac wyzszosc ksiazki nad internetem, ale jednoczesnie sam nie wiem jak bym zyl. Hipokryzja moim nie ma konca. Przesuwam strony za strona i czekam na znaki od innych. Decerwujace kolo , jak chomik w klatce ze swoja zabawka ulubiona karuzela z metalu. 
Lepiej mi wychodzilo pisanie piosenek. Zwarta forma. skroty myslowe. Czasami rym w rytmie. Pisanie form wiekszych, zeby konczyc zdanie kropka to dla mojej mentalnosci muzycznej kolek w serce. A ze sie staram to nie wiem czmu, zeby pokazywac, udowodnic..albo moze sie przekonac , zeby nie zalowac….z muzyka jest tak samo , trzeba sprobowac zeby nie zalowac.
Od ponad tygodnia nie pale. Czuje sie wyjatkowo dobrze. Poza tym ze mam poty i totalne zwiatpienie. Przeblyski w stylu ” trzeba cos zrobic”pojawiaja sie z regularnoscia mysli o fajce. Walcze dzielnie, Nie bede udawal ze jest mi z tym zajebiscie . Poczekam na efekty dzwiekowe z mojego gardla pozniej. Wtedy sie dowiemy. Przeplucze jeszcze potem jakas whisky i bede gotowy do nagran. Tak jak widac paierosy rzuczam nie ze wzgledu na jakiegos zwierzaka pluc…nie… mysle o muzyce, to jest wazne. Teraz zre batony kinder bueno, i mlaskam i bekam. Nie znajde dziewczyny, jak tak bede po tym jedzeniu czekoladek puszczal baki potwory w nadzieniu orzechowym, maczane w dzwiekach eksplozji jakiegos Krakatau… nic tylko zalewa mnie lawa.., ale miedzy nami to ja po prostu taki swinia jestem!
Wiec mowie sobie ” pora na taktycznie ustawiony zamiar zmiany mentalnej”. Wiedzac nie wiedzac czemu. Brwi mi ida w gore i robie usmieszek jockera, i sacze przez zeby… zobaczymy , jeszcze zobaczymy…
1 Komentarz
dodane: 04-11-2008 ... przez: levy ... jako myśli czarne, myśli czyste, myśli nieuczesane ...

jedź w Świat .. to pomaga … nabrać dystansu i się pozytywnie rozerwać :*