…. już wszystko ucichło. Zamawiamy w knajpie piwko, i rozsiadamy sie na ławeczce na tarasie na pietrze. Harry przyniósł gitare szefa. Ładny okaz. Yamaha, aczkolwiek zaniedbana, przez to juz po pierwszym strojeniu zrywam strunę. Zawodowstwo do potegi. Uwierzcie mi bez szóstej struny tez mozna grac, mało tego dzwieki wydaja się bardziej mocniejsze, takie bez pliskiwosci szóstki. Pozostaje jeszcze kwestia meczu..hmm. Szybka decyzja. Wynosimy telewizor DJ’a przez okno w kuchni i wstawiamy na taras. Bez dzwieku i z dalszej odleglosci od czasu do czasu sprawdzamy jedynie wynik. Chyba jednak nie uczynimy narodowym sportem tej gry. Podolski…hmm musimy byc bardziej wyrozumiali, przecież jestesmy w cywilizowanym swiecie … każdy probuje byc najlepszy, niezależnie gdzie mieszka kochani. My tez na tutaj możemy być, kim chcemy… trzaba chciec, i walczyc z rasizmem. Podolski tez polak rzecz jasna, trzeba sie po prostu cieszyc że Polska zrodziła takiego dobrego zawodnika… choć odbywajacego staż footbólu w innym Panstwie… Babilon wielki… takie czasy.
czytaj dalej »
dodane:
11-06-2008 ... przez:
levy ... jako promieniste ... 1 nieśmiały komentarz »
Po co to całe pisanie? Ten nadmierny ekshibicjonizm swojego przejścia. Ukazywanie dosłownosci w opisowych barwach. Szalenie poddaje sie teori, ktora mowi o wypowiedzianych slowach, dzieki czemu środek duszy nie jest zapchany padliną egzystencji. Staram sie jak moge. Próbuje mówic wszystko, ale jeszcze nie doroslem by zaśmiac sie wszystkim prosto w oczy, nie doszedlem jeszcze do miejsca, gdzie przeswietlenie duszy powinno byc wpieczetowane w paszport podóży. Znajduje sie w jadłodalni na razie , po przystawce, gdzie trzeba teraz popić woda mineralna zjadliwa strawe. Pije jak wielorym by mieć siły , na przełkniecie dania głownego. Zaczerpuje ustami powietrze , by tajemnice nie były syndromem kłamliwej gry życia. Powiem wielew, ale nie wszystko. Schowany za poteżna ściane z przeżroczystej plazmy usmiecham sie do was. Stojac w pozycji wymarszu, czekam na sygnał z sił powietrznych okretow spadajacych komet. Nabrzmialy, opuchniety przechodze na druga strone , gdzie mojej skóry barwa jest wyraźniejsza dla wszystkich, gdzie prawdziwy dotyk po skórze dodaje realnych wzruszen. Nastaje wieczór.

czytaj dalej »
dodane:
11-06-2008 ... przez:
levy ... jako promieniste ... wciąż brak komentarzy »
Mija tydzien jak ostatni raz slyszałem glos Kitka.
Wszystko zastopowalo mój pęd życia. Zbieram sie w sobie zeby przegryzac ponownie ta śline ktora, ciagle powraca do gardła. Staram sie zachowywac pozry istnienia. Staram sie chodzić wyprostowany, jednak nie wystaje z szeregu. Rozmawiam z ludzmi , ale nie rozmawiam ja po prostu juz tylko mowie. Nasluchuje brzęku swojego bez kamery telefonu, znana sytuacja rozdrażnienia i bezsilności wykorzystana w milionach piosenkach, w scenach filmowych gdzie glowny bohater pograża sie w zamyslenia, z butelka whisky przytrzymując oburecz kurczowo. Ja jednak ide przed siebie , powoli nieregulanym krokiem , aż z musu z ciężkimi chmurami wizjami przyszlosci ciagle zbieram sie w sobie. I mysle sobie teskniac ze wszystko bedzie dobrze, niezaleznie czy planety zderza sie ze soba dzisiejszej nocy…Planety i tak wyfruneły juz ze swoich orbit, my jedynie czekamy na ten dzień.
Plan jest genialny. Tak zwany “cholernie dobry plan”. Trzy bilety, szescioro nas ruszmy przed siebie zaopatrzeni w podstawowe produkty , zeby nie odwodnic organizmu, idziemy na plener artystow, malarzy do winnicy za wzgóżem. Podobno najwspanialsze mysli rodza sie podczas marszu. Fakt niewatpliwy biorac pod uwage że ciagle , czlowiekowi z kazdym metrem czlowiekowi bardziej sie chce isc dalej i dalej. Rozmowy oscyluja wokól wspomnien , planow, dewagacji na temat fotografi, relacji dzikiej miedzy mezczyznami i kobietami, i miliona watkow wplatanych pomiedzy , ktore dostarczaja nam zadowolenia z tropu rozmow, ktore ostatecznie koncza sie zbiorowym smiechem.
czytaj dalej »
dodane:
10-06-2008 ... przez:
levy ... jako myśli czyste, promieniste ... wciąż brak komentarzy »

Slońce jest tak mocne, źe tylko stanac w przeciwslonecznych okularach przed dworcem i wzorujac sie na amerykanckich bohaterach filmow zaczac sie pocic podwijajac nogawki spodni. Scena nie przejdzie , nie sposob sie skoncentrowac na tworzeniu wizualnosci swojej postaci, czlowiek po prostu chce byc soba i juz ma dosc oszukanczego krecenia filmow w roli glownej. Siadam i czekam.
Cambridge - zroweroweryzowane miasto. Szacunek dla mlodziezy , ze dalej potrafi ciagnac ta jakas alternatywna domene transportu dla planety. Ale po prawdzie nie stac ich na nic wiecej, kiedys kupia sobie porshe -smigacza jak zdadza te wszystkie swoje czerwcowe egzaminy, na teraz bawia sie w alternatywe dla swiata, do pierwszego wejscia w globalny system, gdzie nie bedzie rozważan czy taki samochod chce! Taki samochod bedzie sie musiec miec. No cóż, na dzisiaj rower genialne obrotowe urzadzenie z napędem własnych ambicji oddalonych w czasie.
Lubie jak patrzec na studentów, dlatego może, że nigdy nim nie dało mi byc do końca dane. Czas kiedy caly dzien jestes ubrany tak jak chcesz i dyskutujesz na filozoficzne nurtujace cie pytania, widzac papierek niezdarnie rzucony (przez pewnie innego studenta np: matematyki) na ulice. Czas, gdzie jak sie dobrze zorganizujesz to nauka nie bedzie musem , ale przyjemnoscia. Mistyczna wyprawa do jadra swoich pragnień, udoskonalanie plastelinowej masy umyslu. Zamyslam sie i wiem ze juz to za mna, nie bedzie szansy zeby to narobic, stacone chwile, ktore nie zaprocentuja w przyszlosci.
czytaj dalej »
dodane:
10-06-2008 ... przez:
levy ... jako myśli czyste, promieniste ... wciąż brak komentarzy »

Mieliscie kiedys takie uczucie z rana ze musicie wstac i zostawic za soba te wewnetrzne sciany budynkow. Te, które niebezpiecznie zaczely zbliżac sie do twojego mózgu z czestotliwościa pulsu pacjeta przed zawalem? Masz siłe jedynie na to, żeby prowadzil cie twoj instynkt, bez jakiejkolwiek wizji zastepczej ekranu komputera zmuszasz sie do wyjscia, po to zeby pooddychac, zneutralizowac caly ten kwas w umysle , dotlenic komorki szare, szare jak myszki domowe w instynkcie ucieczki przed kotem uciekaja na łątki i trawy, nadajac sobie przydomek “polne”.
Buty. Pierwsza czynnosc , ktora musi byc wykonana ( jeszcze dobrze nie wyszedlem wiec nie mysle rozsadnie, bo w kweati rozważan, po jaka cholere czlowiekowi do szczescia buty??). Wiec zakladam i dymam przed siebie na pierwszy ranny First Capital Connect do Cambridge, miasta wioslarzy, rowerzystow i studentow ( zasadniczo nie należe do zadnych z tych subkultur, ale staram sie tak po prawdzie chyba zaczac usyskac stopien glownego nawigatora wiosla lewego w kategori, wioslarstwo wikingow zapomniane) … No i jade. I jestem zadowolony, i wystawiam glowe przez okno pociagu od czasu do czasu i niszcze wiatrem swoja starannie ulozona fryzure na wyjazd ( porannki zawsze sa trudne). To dobrze, lepiej… znacznie lepiej niz lezec zwiniety w klebek , jak embrion z dwoma palcami w nosie , gorzko skomlec nieartykuowane dla swiata wrogie poczwarzaste slowa …Znacznie lepiej jechac First Capital Connect na polnoc, uwierzcie mi.
Ale nie jest latwo. Wszystko dopiero sie rozpoczyna. W skrocie to źielen wpada mi pod źrenice , takie domyslne ustawienie zielonego przez nature jako koloru przewodniego mojej podrózy. Szalenie sprytne , tymbardziej że zielony lubie.
Staram sie teraz wszystko zostawiac za soba, odciac ogon-grzechotke grzechotnikowi, ale sie nie daje. Grzyn grzyn muzykuje w uszach. Gromadza sie jak mieszanka wirow piasku i wody pod moja żrenice mysli destrukcji. Najgorsza na swiecie chyba jest ślepa wiara i nadzieja , ktore jak siostry, sromowe wargi przyjemnosci harcuja sobie na obrzezach naszego zycia. Nie staram sie wnikac w los , jedynie chce mi sie przyjac postawe oficera SS i splunac na te swinstwa jak robi to prawdziwa swinia.
Przystanek . CD nastapi
dodane:
08-06-2008 ... przez:
levy ... jako myśli czarne, promieniste ... 1 nieśmiały komentarz »