Chromosom X
Ona wciąz jest, wciaz istnieje odciśnięta w kazdej wiosennej myśli
Trochę jest mi wstyd gdy ona rozdaje się na mieście
Ona rozmienia się na drobne defragmętując bukiety róz we własnych ustach
Wilgotne ciepło jest prezentem jaki chce Ci dać, nie bierz go…
daj niechęć, która będzie katharsis dla niej samej i innych tez
Ma tez plan jak zniweczyć to nad czym my siedzimy całe dnie
Znakuje własne ciało by potem odnajdywać je na tych wszystkich brudnych ulicach
Ciekawe kiedy znajdzie marzenie i złozy się dla niego?
Dziś jest jak układanka, porozrzucana i czekająca az ktoś ułozy ją
My będziemy płakać za nią do czasu gdy nie nauczy się łez.
Chmury nad jej głową, burza w niej, my tuz przed oczyma
Nie wie jak odnaleźć się, ciekawe czy znów się rozda…
a jednak przez rozłozone uda wyrzuca smutki swe
lecz nie wie ze przez to samo miejsce wejdą nowe…
Nasłuchuje własnych jęków, one uciekają od niej by mogła gonić je
złapane potulnymi stają się, są jak szepty, jak słowa i nie wstydzą się juz siebie
Gdzieś w jej lędzwiach pojawiłem się ja, zniknąłem i teraz jak ducha wywołuje mnie
Jej skóra wrze, brudu chce by było co zmyć gdy gdy ona ujrzy MNIE
a gdy zobaczy JĄ brud na sobie będzie mieć, gdy zobaczy NAS brud zniknie zabierając ją na zawsze juz
…ona wciąz prezentem na mieście jest…
NIOBE 07.2000
dodane: 26-05-2008 ... przez: niobe ... jako myśli nieuczesane ... skomentowano: 2 razy »

